niedziela, 3 maja 2015

2 maja 2015 - przyspieszenie wiosenne...















więcej zdjęć

     Wkrótce słów kilka o tym dniu...

25 kwietnia 2015 - zasiewów czas gorący










       W 2015 roku zasiewy i nasadzenia zacząłem 9 kwietnia. To o cały miesiąc później niż w 2014 roku. Wiąże się to oczywiście z aurą oraz z organizacją Biegu do Serca. Na zdjęciach niby pustka, ale w ziemi są już nasiona i to jakże różnych roślin. Czekamy na pierwsze wschody!
        
         Bohaterem dnia był Józek, który z pomocą saperki wykonał (chyba po harcersku - robota pierwsza klasa!) schody prowadzące do strumyka, z którego czerpiemy wodę do podlewania ogródka. Budowlę sprawdzaliśmy "od razu" i muszę powiedzieć, że mucha nie siada!


      

Wspomnienie listopada 2014. Wykopki!











        Tak nie dawno... A tu już 3 maj 2015! Kiedy tegoroczne warzywa osiągną tak imponujące rozmiary? Troszkę trzeba zaczekać. A tymczasem czar wspomnień!


poniedziałek, 6 października 2014

4 października - praca niemal od świtu do nocy
















                                     Pigwowiec, podlewany latem,
                                          wyrasta największy

Październikowe winogrona -
najsłodsze!













         Zaszczepiona jabłoń (gałązka od jabłoni-matki z Grabia) mam nadzieję, że za kilka lat da przepyszne, soczyste jabłka!










        Poziomki kwitną i owocują "na okrągło". Cytując niesławną minister powiadam: "taki mamy klimat" w tym roku. Taki mamy klimat!














         Największą nadzieję na następny rok daje 49 sadzonek malin (owocujących od połowy lipca do końca okresu wegetacyjnego). Sadzonki posadzone na ziemi obficie nawiezionej obornikiem, z poplonem, podlane dwukrotnie... Czekamy na smaczne i słodkie malinki w 2015!
            Za 2 lub 3 tygodnie kolejny akord pracy z przygotowaniem kolejnych zagonów pod cebulę i bób - czyli najwcześniejsze wiosenne zasiewy i nasadzenia.


Jesienią...































Jesienią
Jesienią, jesienią
Sady się rumienią;
Czerwone jabłuszka
Pomiędzy zielenią.

Czerwone jabłuszka,
Złociste gruszeczki
Świecą się jak gwiazdy
Pomiędzy listeczki.

Pójdę ja się, pójdę
Pokłonić jabłoni,
Może mi jabłuszko
W czapeczkę uroni!

Pójdę ja do gruszy,
Nastawię fartuszka,
Może w niego spadnie
Jaka śliczna gruszka!

Jesienią, jesienią
Sady się rumienią;
Czerwone jabłuszka
Pomiędzy zielenią.

Maria Konopnicka

         To początek jesieni... Nie przyszła wcale niespodziewanie. Można powiedzieć, że nie czuje się jej do końca w powietrzu, zwłaszcza, że kolejny tydzień października, a temperatury w ciągu dnia przewyższać będą ( i to w cieniu) 20 stopni. W ogrodzie widać coraz więcej pożółkłych i czerwonych liści.
        W tym roku ciągle jeszcze (4 października!) owocują krzaki cukinii. Korzystamy także z młodej sałaty, szczypioru oraz fasolki szparagowej - zielonej i mamuta. Robimy zaprawy: zwłaszcza przerabiamy dynię, której w tym roku jest sporo. Cały czas cieszymy się długo owocującymi poziomkami. Dzielimy się z innymi sadzonkami truskawek. Dojadamy słodkie winogrona i przyrządzamy przeróżne potrawy z cukinii.
          I powoli przygotowujemy siebie i ziemię do zimy. W jaki sposób robimy to z sobą? Spożywamy owoce i warzywa, które w tym roku wyrosły w ogrodzie. Wyciskamy soki, robimy sałatki, surówki, itp. A co z ziemią? Ona też potrzebuje odpoczynku... Ale wcześniej musi być dobrze odżywiona: obornik + poplon gwarantuje sukces w kolejnym roku... 
          4 października to dzień wytężonej pracy w ogrodzie. Ale nie mogło być inaczej, skoro zanotowałem tak długą przerwę związaną z moim stanem zdrowia.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Piękno i pasja chodzą za rękę... :)




































        16 sierpnia to ostatni dzień pracy w ogrodzie przez krótkim, bo 4-dniowym pobytem w szpitalu w związku z zabiegiem na prostowanie przegrody nosowej. Nie było strasznie, choć było wiele obaw. A sprawę zwlekałem chyba ponad 5 lat; zatoki leczyłem ok 17 lat u 18 laryngologów.  Ale już po wszystkim i z dnia na dzień.
          A co do tytułu: pasja miłości sprawia, że miłość staje się siłą napędową wszystkich podejmowanych wysiłków. Miłość pisana przez duże M to nic innego jak imię Boga. Jeśli On jest zapraszany do wszystkich naszych działań wówczas mamy szansę przeżywać wydarzenia, które swym rozmiarem, mocą, energią, a przede wszystkim ciepłem i prawdą wykraczają poza wszelkie marzenia i wyobraźnię.           
        Nie inaczej, a tak właśnie rozumiem połączenie słów pasja i miłość: jeśli odrzuci się to, co sprzeciwia się miłości, wówczas miłość rozpoczyna przemianę, która nigdy się już nie skończy, a która będzie wydoskonalała nasze marne działania i doprowadzała do owocowania te płaszczyzny w naszym życiu, które wydawały się bez życia.
        Piękno i pasja przechadzają się ręka w rękę. Trzymają się tak, pod warunkiem, że ci, którzy są właścicielami owych rąk oddychają miłością. Ta sytuacja dotyczy zarówno pracy w ogrodzie (pasja ogrodnika, miłość do Boga, miłość do ziemi, troska o nią i wreszcie piękno owoców ziemi i pracy rąk ludzkich, które nie mogły powstać inaczej, jak bez Bożego błogosławieństwa) jak relacji małżeńskich, czy wielkiej sprawy, jaką jest wychowanie młodego pokolenia: tu nie mam miejsca na przypadkowość, robienie czegokolwiek z przymusu, czy udawanie. 
            Bardzo lubię fotografować słoneczniki. Cieszy nas również wzrost innych roślin w ogrodzie: dynia ze zdjęcia ma już kilkanaście kilogramów, a fasolka szparagowa tyczna niebawem zacznie owocować. Buraczki wraz z cukinią, cebulą oraz czosnkiem już przerabialiśmy i oczekują w słoikach na swoją kolej do spożycia.